I chyba z jesienią odszedł Arni...
Nie ma go już prawie tydzień. Wiem, że psy chadzają własnymi drogami, ale znam go dobrze i nigdy nie było go tak długo...
Żadna chwila się nie powtórzy. Więc dlaczego nie rzucić się w wir wydarzeń całym sobą? Dlaczego nie spróbować żyć na całego? Dlaczego nie wyłączyć telewizora i żyć prawdziwie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz