W dodatku zawsze przy pakowaniu robi się potworny bałagan. Doprawdy nie mam pojęcia dlaczego. Przecież pakuję rzeczy do plecaka, w miarę sprawnie (o dziwo nie zajmuje mi to dwóch dni).
A najciekawsze jest to, że na początku mój plecak zawsze waży względnie mało. Jednak, w drodze na dworzec, z każdym krokiem waży co najmniej o pół kilo więcej. Czy fizycy już zaobserwowali coś takiego? Bo mi się wydaje, że może być to przełomowe odkrycie, jakieś prawo ciążenia względnego...
No to ok, zapakowałam wszystko. Za dużo tego, zdecydowanie za dużo... ale w końcu jadę na dwa tygodnie.
Tak na pocieszenie pokażę wam jak wyglądał jeszcze niedawno mój pokój. Gdyby ktoś chciał wiedzieć jak wygląda życie w akademiku, to właśnie tak ;) (czasami)
1 komentarz:
atmosfera tego zdjęcia jest rozkoszna :)
Prześlij komentarz